Grunt to bunt!

Temat: [Brzeziny] KRIS-TOUR ABC

Busy pod kontrolą

Prawie trzydzieści busów obsługujących podłódzkie trasy skontrolowali celnicy, inspektorzy skarbówki i transportu drogowego. Ponad połowę kierowców ukarano mandatami. Niektórych nawet dwukrotnie

- Nieprawidłowości było dużo, dlatego to nie była nasza ostatnia kontrola - zapowiada Arkadiusz Dratwicki, rzecznik prasowy Urzędu Kontroli Skarbowej w Łodzi.

Wspólną akcję UKS, Izby Celnej oraz Inspekcji Transportu Drogowego zorganizowano na przystankach i drogach wylotowych z miasta.

Funkcjonariusze sprawdzali, czy przewoźnicy ewidencjonują sprzedaż biletów w kasach fiskalnych i czy wydają paragony. Kontrolowali uprawnienia do przewozu pasażerów i dokumenty dotyczące stanu technicznego pojazdów. Sprawdzali też paliwo: czy kierowcy nie leją oleju opałowego zamiast napędowego.

Skontrolowano 27 busów, należących do prywatnych firm, a kursujących na trasach do Zgierza, Konstantynowa, Pabianic, Brzezin, Strykowa i Poddębic.

Inspektorzy skarbówki nałożyli na kierowców aż 21 mandatów na łączną kwotę ponad 5,5 tys. zł.

- Nie rejestrowali sprzedaży biletów, nie wydawali paragonów, a niektórzy nawet nie włączyli kasy - informuje Arkadiusz Dratwicki. - Akcja była przeprowadzona w dwóch etapach, dlatego pięciu kierowców zostało ukaranych dwa razy: najpierw w czasie porannej kontroli, a potem po południu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź


Czyżby rkp jednak zainterweniował gdzie trzeba?
Źródło: komunikacjalodz.fora.pl/a/a,1304.html



Temat: Czerwiec
GITD: Zatrzymanie nietrzeźwego kierowcy
W dniu 8 czerwca około godz. 16.30 w miejscowości Słostowice na drodze krajowej nr 1 inspektorzy piotrkowskiego oddziału Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Łodzi zatrzymali do kontroli zespół pojazdów należący do estońskiej firmy transportowej.
Pojazdem kierował obywatel Estonii przewożący z Czech do Estonii nowe samochody osobowe. Po wejściu do kabiny inspektor wyczuł wyraźną woń alkoholu od kierowcy, a na fotelu obok zauważył 8 pustych puszek po piwie. Kierowca zapytany czy wcześniej spożywał alkohol, odpowiedział, że dzień wcześniej wypił ok. 10 piw. Na miejsce zdarzenia wezwano Policję z Komendy Powiatowej Policji w Radomsku.

Badanie alkomatem wykazało obecność alkoholu w wydychanym powietrzu w stężeniu 1,20 mg/l, czyli ok. 2,4 promila. Kierowcę zabrano na posterunek Policji w Kamieńsku, gdzie ponownie poddano go badaniu na zawartość alkoholu w organizmie. Wynik badania to 1,13 mg/l i 1,07 mg/l. Kierowca został zatrzymany przez funkcjonariuszy Policji do czasu wytrzeźwienia, a później stanie w trybie przyspieszonym przed sądem.

GITD
Źródło: goldentruck.eev.pl/viewtopic.php?t=571


Temat: Masz nawigację GPS bez licencji? Masz problem.
Jak w temacie. Nawet pięć lat.

http://tech.wp.pl/kat,1009779,title,Do-wiezienia-za-korzystanie-z-GPS,wid,10590210,wiadomosc.html
Już wkrótce wszyscy kierowcy, którzy posiadają w swoich samochodach nawigację GPS będą musieli posiadać przy sobie certyfikat potwierdzający jej legalność. Komenda Główna Policji już zapowiedziała wzmożone kontrole na drogach. Dla przypomnienia warto dodać, że za posługiwanie się piracką kopią mapy w samochodzie grozi do pięciu lat więzienia.

Funkcjonariusze policji już od dłuższego czasu przechodzą regularne szkolenia z zakresu ochrony praw autorskich - informuje Komenda Główna Policji. Kontrola legalności GPS będzie przeprowadzana na drogach w całym kraju. W akcji poza policją uczestniczy służba celna i inspektorat transportu drogowego.

"Kierowcy muszą brać pod uwagę, że podczas rutynowej kontroli może być także zakwestionowana legalność oprogramowania GPS. Sprzęt zostaje wówczas odebrany kierowcy za pokwitowaniem, zabezpieczony i poddany ocenie biegłych. Wybierając się w podróż, radzę zabrać ze sobą dokumentacje sprzedaży programu wraz z certyfikatem" - mówi Joanna Kącka, podinspektor z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Kierowcy coraz chętniej korzystają z nawigacji GPS - niestety nie wszyscy wybierają do tego legalne oprogramowanie. Jak przewidują prawnicy, sprawy o korzystanie z "piratów" wkrótce wzrosną.

"Obawiać się mogą jedynie kierowcy, którzy posiadają automapy nielegalnie ściągnięte z Internetu. Przecież zabranie do samochodu karteczki z potwierdzeniem oryginalności produktu nie stanowi większego problemu, więc uczciwi kierowcy nie mają się czego obawiać" - mówi prawnik Adam Jaskóła.

Jak dodaje Jaskóła, operacja policji nie jest skierowana przeciwko kierowcom. Głównym celem są osoby handlujące automapami bez licencji producenta. Na terenie Łodzi z tego powodu już zatrzymano dwie osoby.


Niedługo okaże się, że można sprawdzić także listę kontaktów w telefonie, bo "uczciwy obywatel nie musi się obawiać i powinien pokazać władzy, z kim sie kontaktuje". Podobnie lista SMSów (może pedofilskie?!). Podobnie notatki w palmtopie (terroryzm!).

A jak nie, to utrudnianie, czynny opor...

Tak, że lepiej nosić dowód zakupu AM (bo może pirat), palmtopa (bo może kradziony), futerału (bo może nieekologiczny).
Źródło: mikke.fora.pl/a/a,6660.html


Temat: Koniec Bazarowej?

Czy przedłużenie trasy zakończy wyścigi kierowców?
Autobusy nie pojadą na ul. Bazarową
Najprawdopodobniej jeszcze w styczniu przeniesiona zostanie łódzka krańcówka prywatnych autobusów kursujących pomiędzy Ozorkowem, Zgierzem i Łodzią. Dotychczasowa lokalizacja na ulicy Bazarowej przeszkadza mieszkańcom okolicznych kamienic.
Zarząd Dróg i Transportu w Łodzi szuka nowego miejsca dla coraz liczniejszych autobusów.
- Mieliśmy sporo skarg na hałas, spaliny i tłok panujący na ulicy Bazarowej - mówi Aleksandra Mioduszewska, rzecznik ZDiT. - Zawraca tam sporo autobusów PKS i busów prywatnych z różnych kierunków. Trzeba wreszcie uporządkować tą sytuację.
Nie wiadomo na razie, gdzie będzie mieściła się nowa krańcówka dla podmiejskiej komunikacji. Pod uwagę brany jest dworzec PKS Północny, dworzec Kaliski lub Fabryczny. Przedłużenie trasy nie powinno spowodować wzrostu cen biletów, bo busom dojdą do pokonania zaledwie 2-3 kilometry. Może natomiast uzdrowić sytuację z prześciganiem się kierowców na trasie, na co wciąż uskarżają się pasażerowie.
- Gdyby udało się zmniejszyć częstotliwość kursów, nie dochodziłoby do spotykania się pojazdów należących do różnych przewoźników w korkach i nie dawałoby to powodu do wzajemnego wyprzedzania się - twierdzi przedstawiciel Inspekcji Transportu Drogowego w Łodzi. - Od kilku miesięcy próbujemy walczyć z niezdrową konkurencją i walką o pasażera na trasie Łódź - Ozorków, ale bez większych rezultatów. Autobusów jest po prostu za dużo. Odstępy między nimi są zbyt małe, a kierowcy nie przestrzegają rozkładu jazdy. Nie pomagają kary. Może wydłużenie trasy uporządkuje tę sytuację.

W/g moich danych z Bazarowej startują:
Zgierz - Wamad
Ozorków p. Zgierz - Aster, Aura, Gemar, Stojeccy, PKS Łęczyca
Ozorków p. Aleksandrów, Grotniki - Aura, PKS Łęczyca
Poddębice - Kris-Tour, Wicher, PKS Łęczyca, PKS Łódź, (jeszcze jeden busiarz)
Uniejów p. Poddębice - Andrew
Co do samego artykułu to wnioski w nim wyciągnięte wydają się paranoiczne, a sam pomysł wpychania busów jeszcze głębiej w centrum trochę nietrafiony.
Źródło: komunikacjalodz.fora.pl/a/a,719.html


Temat: Przegląd prasy

a oponach, które dawno temu powinny trafić na śmietnik. Niektóre mają już tylko resztki bieżnika, wiele jest popękanych, a nawet rozdwojonych.

Minimalna głębokość bieżnika powinna wynosić 6 mm. Tymczasem w autobusie linii 96 ma ona, jak widać na górnym zdjęciu, zaledwie 3 mm. Fot. Janusz Kubik

Wyposażeni w specjalny miernik głębokości bieżnika pojawiliśmy się na dwóch krańcówkach i sprawdziliśmy opony w kilkunastu pojazdach. Co trzeci z nich nie powinien wyjechać z zajezdni. Przepisy mówią, że minimalna głębokość bieżnika opony autobusu wynosi 6 mm. Tymczasem dwa sprawdzone przez nas autobusy "96" miały bieżnik zaledwie 3-milimetrowy, w trzecim bieżnik się rozdwajał, a w autobusie linii 77 miał 5 milimetrów. Z kolei w autobusie linii 75 opona była przecięta. W wielu wozach głębokość bieżnika balansowała na dopuszczalnej granicy 6 milimetrów.

Kierowcy, gdy dowiedzieli się, co robimy, nie kryli zadowolenia.

- Dostajemy zdezelowany sprzęt i wyjeżdżamy nim na ulice, bo każdy chce pracować - mówią. - Opony są stare i w wielu przypadkach już dawno powinny być wymienione, ale prezes Wąsowicz oszczędza, więc jeździmy na łysych gumach. Autobus rocznie przejeżdża ponad 100 tys. kilometrów i w tym czasie powinien mieć co najmniej dwa komplety opon. A jak jest - wystarczy spojrzeć.

- Autobusy ze zdartymi oponami nie powinny wyjeżdżać na ulice, bo nie są sprawne technicznie - usłyszeliśmy w Wojewódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego. - Gdyby zostały skontrolowane, kierowcy musieliby oddać dowody rejestracyjne.

Inspektorzy nie ukrywają, że jeśliby przeprowadzili kompleksową akcję i dokładnie sprawdzili pojazdy miejskiego przewoźnika, komunikacja w Łodzi mogłaby zostać sparaliżowana.

Co na to MPK?

- Nie oszczędzamy na bezpieczeństwie pasażerów i kierowców, dlatego opony są wymieniane zawsze wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba - mówi Marcin Małek z łódzkiego MPK. - W ubiegłym roku kupiliśmy 1439 opon, z czego 950 było nowych, pozostałe bieżnikowaliśmy. (tj)

Źródło: komunikacjalodz.fora.pl/a/a,1134.html


Temat: Przegląd prasy
Co trzeci autobus łódzkiego MPK, skontrolowany przez Wojewódzką Inspekcję Transportu Drogowego, był niesprawny i nie powinien wyjechać na ulice - wynika z raportu, do którego dotarła 'Gazeta'.
Mamy najnowsze wyniki kontroli przeprowadzonych przez inspektorów z WITD w Łodzi. Efekt? Co trzeci sprawdzony przez inspektorów miejski autobus powinien zostać w zajezdni, a nie wozić łodzian. W sumie kontrolerzy zatrzymali 20 dowodów rejestracyjnych na 69 pojazdów. Najczęstsze przyczyny zabrania dokumentów - to: * niesprawne hamulce, * niepełne oświetlenie czy * wadliwy układ pneumatyczny. Aby oszczędzić pasażerom nerwów, pojazdy kontrolowano zwykle na zakończenie kursu. Po zatrzymaniu dowodu autobus natychmiast trafiał do zajezdni.
Taki autobus wpisywany jest do specjalnego rejestru i bez usunięcia usterek nie może wrócić na ulice. Obowiązek naprawy spada na łódzkie MPK. Co ciekawe, podczas kontroli inspektorzy nie wystawili żadnego mandatu. Ten trafia zwykle do kierowców, jeśli wina leży po ich stronie.
- Na szczęście nie dochodzi już do absurdów, które pamiętam jeszcze sprzed trzech lat. Wtedy wykryliśmy, że zamiast siedzeń wmontowano pufy, na których siada się w domu przed telewizorem - uspokaja Michał Niedźwiecki z WITD w Łodzi.
Czy to oznacza, że jazda autobusem mogła zagrażać bezpieczeństwu pasażerów?
Niedźwiecki: - Chyba nie muszę tłumaczyć, do czego mogą doprowadzić niesprawne hamulce. Ale my sprawdzamy wszystko: także brak młoteczka do wybijania szyb może także być powodem zatrzymania dowodu rejestracyjnego. Podczas wypadku nawet taki drobiazg może wpłynąć na większą liczbę ofiar lub rannych.
Łódzkie MPK co kilka miesięcy chwali się, że wymienia tabor i kupuje nowe autobusy. Wyniki kontroli jednak tego nie pokazują. - Powiedzmy sobie szczerze: autobusy się niszczą, bo łódzkie drogi nie są najpiękniejsze ani w Polsce, ani w Europie - mówi Bartosz Stępień z łódzkiego MPK. - Wymieniamy tabor na bieżąco, ale wystarczy, że nowy autobus wjedzie na przykład na ul. Jaracza i mamy kłopoty: co pół metra dołki. Dlatego nawet te najnowocześniejsze autobusy się zużywają. Zapewniam jednak, że po każdym zjeździe do zajezdni usterki są naprawiane, a pojazd myty. Ale może się zdarzyć, że podczas jazdy przepali się żarówka czy zetrą hamulce. Wkrótce też najbardziej wysłużone autobusy zastąpią nowe solarisy.
Niedźwiecki: - Niestety, w przypadku miejskiego przewoźnika w Łodzi statystyka kontroli z ostatnich lat utrzymuje się na niezmienionym poziomie.

Artykuł ze strony INFOBUS
Źródło: komunikacjalodz.fora.pl/a/a,1134.html


Temat: Przegląd prasy

Płonący autobus? To w Łodzi normalne!
Na al. Piłsudskiego, tuż za ul. Niciarnianą (jadąc w kierunku Widzewa), zapalił się we wtorek przed godz. 14 autobus MPK linii 85.
- Nic nie wiem, nie wolno mi udzielać żadnych informacji prasie - mówił na miejscu zdarzenia kierowca feralnej '85'.

Kierowca zatrzymał wóz i otworzył drzwi, żeby pasażerowie mogli wysiąść, po czym chwycił za gaśnicę i całą jej zawartość skierował do komory silnika, skąd buchały kłęby dymu. Na miejsce wezwano również strażaków.

- Najpierw pojawił się gęsty dym, a po chwili w powietrzu latały jakby płatki śniegu. Jak się okazało, był to proszek z gaśnicy - mówi Barbara Krzysztofik z pobliskiej cukierni, która widziała zdarzenie. - Wszystko trwało bardzo krótko.

Na szczęście nikt nie ucierpiał.

- Oczywiście dokładnie sprawdzimy, co się stało, natomiast nie było sytuacji dramatycznej - mówi Bogumił Makowski, specjalista ds. public relations w łódzkim MPK. - Kierowca zobaczył w lusterku, że z komory silnika wydobywa się dym. Zatrzymał się, wypuścił pasażerów i użył gaśnicy. Autobus sam zjechał później do zajezdni.

Wczoraj pisaliśmy na łamach "Expressu" o autobusie MPK, w którym w poniedziałek eksplodowały opony, a następnie wybuchł pożar. W ubiegłym miesiącu Inspekcja Transportu Drogowego skontrolowała 33 pojazdy MPK i zatrzymała aż 16 dowodów rejestracyjnych, m.in. za nieszczelne układy pneumatyczne, wycieki płynów eksploatacyjnych. Wówczas inspektor tłumaczył, że właśnie wyciek płynu może doprowadzić do wybuchu ognia. W MPK kontrole najwidoczniej są jednak bagatelizowane.

http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/995514.html


Zdjęcia. No szczególnie w przypadku tego drugiego jest czyste szaleństwo. Zrobione jakoś pod kątem - nie wiem co miało zobrazować. A po co wrzucać zdjęcie pleców kierowcy z rozłożonymi rękami?
Chyba przestaje ogarniać pomysłowość tej gazety.
Źródło: komunikacjalodz.fora.pl/a/a,1134.html