Grunt to bunt!

Temat: hobby kobiety... (do kobiet)
Szczerze mówiąc to dla mnie to trochę abstrakcyjne nudzić się... od kiedy
skończyłam jakieś 14-15 lat wcale się nie nudzę. Co robię?
Odkrywam świat! Czytam książki - szczególnie polecam reportaże i podróżnicze,
choć lubię też mnóstwo innych (psychologiczne, poradniki, romanse, fantastyka,
klasyka), zwiedzam okolicę rowierkiem i piechotą, słucham muzyki, poznaję jej
historię z artykułów, internetu, prasy, wyszukuję wciąż nowe zespoły, oglądam
filmy, piszę dziennik (czasem jak się rozpędzę bywa, że 30 stron na raz :)),
rysuję, ostatnio jako, że czasu jest sporo zabrałam się za różne eksperymenty w
kuchni; w ramach szkolenia angielskiego, ale też dla przyjemności (przede
wszystkim dla przyjemności) słucham filmów dokumentalnych po angielsku na
tv-links.co.uk; poznaję ludzi przez internet, dużo rozmawiam. W piątek jadę do
sklepu muzycznego po struny i stroik i zaczynam naukę gry na gitarze :), poza
tym trochę zajmuję się ogródkiem, fotografuję, tworzę grafikę komputerową 2D i
3D, projektuję, oglądam kabarety, spisuję zabawne teksty rodziny i znajomych
(przekroczyło 230 :)), zachwycam się poezją... ludzie i kiedy tu się nudzić? nie
ma kiedy
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,520,68105685,68105685,hobby_kobiety_do_kobiet_.html



Temat: prezent dla męża-brak pomysłu...
Idz w temat "gitara"- dobry trop.
Jezeli juz gra, a nie dopiero zaczyna, to stroik czy inaczej tuner
na pewno juz ma, albo jest mu niepotrzebny. To musi byc cos, co
nawet jezeli mam, to ma byc fajniejsze. Ktos napisal o pasku do
gitary- nardzo fajny pomysl. Moze pokrowiec? Nowoczesne pokrowce sa
naprawde dobre, a nie koniecznie sa drogie. Futeraly tu juz wieksze
pieniadze, ale fajny pokrowiec do elektryka mozna kupic za 130pln...
(dobry stosunek cena/jakosc ma firma Canto - poszukaj na allegro)
np:
www.allegro.pl/item853153567_pokrowiec_do_akustyka_spider.html
Canto, model Spider jest robiony w wersjach do elektryka, akustyka i
klasyka- musisz wiedziec na jakiej gra. Cena chyba ciut zawyzona na
tej aukcji, poszukaj innych, podejdz do jakiegos sklepu... chyba ze
to "promocja swiateczna" i stad taka cena.

Jak zostanie cos grosza, to fajnie bedzie w kieszeni futeralu
znalezc kilka kostek (sa roznej grubosci, wiec jak nie wiesz jaka
gra to mu jedna zabierz i pojdz z nia do sklepu, albo kup kilka
sztuk- zapewniam cie ze sie nie zmarnuja) mozesz tez dorzucic jakies
strunki, jezeli wiesz na jakich gra.

Nuty to sliski temat- malo kto gra z nut, chyba ze to muzyk przez
duze M. ale w takim ukladzie nuty juz ma. Sa roznego rodzaju
tabulatury (uproszczony zapis nutowy) ale w czasach internetu
wszystko mozna miec w 3 sekundy...

nie jestem pania domu, i przypadkiem wskoczylem na wasze forum, ale
mam nadzieje ze moglem pomoc

tez grajacy
chuckd
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,49213,104334064,104334064,prezent_dla_meza_brak_pomyslu_.html


Temat: Ile %% wziąć za przedstawicielstwo?


edwardek wrote:
A piszesz program 2 tygodnie i chcesz
go sprzedac za 100 zl ???


To nie jest taka prosta sprawa. Wszystko zalezy od liczby
kopii, ktore zakladamy sprzedac w jakiejs jednostce czasu
(albo sumarycznie), dostepnosci na rynku oprogramowania
konkurencyjnego i przede wszystkim od tego, ile program
na siebie zarobi u klienta. Jest to jednym z glownych powodow
bardzo wysokich cen oprogramowania specjalistycznego, obok
wysokich kosztow wytworzenia w przeliczeniu na egzemplarz.
Z drugiej strony jest tez oprogramowanie specjalistyczne praktycznie
nie zarabiajace na siebie, np. stroiki do gitar itd. Stroik z prawdziwego
zdarzenia pisze sie ok. tygodnia, lecz cena jego sprzedazy nie
moze przekroczyc ~5 zl., bo inaczej nikt takiego programu nie kupi.
Tu wydanie masowe jest warunkiem oplacalnosci rozpoczecia
pisania, o ile do programu podchodzimy jako do zrodla utrzymania,
a nie na zasadach Free Software. FS to jest zreszta temat na osobna
dyskusje.


I prosze nie tlumaczyc mi ze to za kopie, ze kopii sprzedaz
wiecej, bo taki lekarz tez nie jednego pacjenta przyjmie
w ciagu dnia i za machniecie dlugopisem recepty od kazdego
wezmie stosunkowo niezla kase.


Dokladnie. Lekarzowi zwroci sie to w krotkim czasie, wiec
nie mialbym skrupulow zarzadac ~1000 zl. za taka baze.
Z kolei gry sprzedawalbym po max. 50 zl., bo wyzsza cena
to jest nonsens.


W ten sposob niegdys ceniony zaodw informatyka, programisty
schodzi na dno spoleczne.


Zalezy o jakiego rodzaju oprogramowaniu mowimy. Male
aplikacje bazodanowe albo sklepy internetowe wyklikuja dzis
licealisci szybciej niz ja (co mnie szczerze mowiac zupelnie nie
martwi) po epsilonowej cenie. Gdy jednak przychodzi do
zaimplementowania rozproszonosci z prawdziwego zdarzenia,
systemu odpornego na awarie, albo programu wykorzystujacego
matematyke przez duze M, to pula "producentow" gwaltownie
sie kurczy -- pewne sprawy sa nie do przeskoczenia dla
domoroslych "informatykow". Niestety jednak jest to rynek
oprogramowania specjalnego przeznaczenia, wiec trzeba
umiec znalezc sobie odpowiednia nisze, jednoczesnie nie odstajac
zbyt daleko od glownych tredow, bo moze sie w pewnym
momencie okazac, ze nasze oprogramowanie z jakiegos powodu
nie jest juz nikomu potrzebne i rozpocznie sie upadek duzej
wysokosci, zakonczony przekwalifikowywaniem sie "na gwalt".


Klienci spodziewaja sie programow za 30 zl., ktorych nam
sie nijak nie oplaca produkowac.


Po prostu do ludzi nie dociera, ze wyprodukowanie oprogramowania
jest drogie -- przeciez efektem wielotygodniowej pracy jest czesto
program o wielkosci kilkudziesieciu albo malych kilkuset KiB, wiec
ZA CO tu placic duzo pieniedzy?! ;-)

    Pozdrawiam
    Piotr Wyderski


Źródło: topranking.pl/1284/ile,wziac,za,przedstawicielstwo.php


Temat: Ile %% wziąć za przedstawicielstwo?


Użytkownik "Piotr Wyderski" <piotr.wyderskiREM@hoga.pl
| A piszesz program 2 tygodnie i chcesz
| go sprzedac za 100 zl ???
To nie jest taka prosta sprawa. Wszystko zalezy od liczby
kopii, ktore zakladamy sprzedac w jakiejs jednostce czasu
(albo sumarycznie),


To nie założenia powodują, że koszt jest taki a nie inny tylko rynek
jaki tworzy to oprogramowanie.

dostepnosci na rynku oprogramowania
konkurencyjnego i przede wszystkim od tego, ile program
na siebie zarobi u klienta.


No właśnie niekoniecznie zależy od tego ile zarobi chyba, że mowa o
komforcie użytkownika lub tp

Jest to jednym z glownych powodow
bardzo wysokich cen oprogramowania specjalistycznego, obok
wysokich kosztow wytworzenia w przeliczeniu na egzemplarz.


Głównym powodem wysokich cen oprogramowania specjalistycznego jest to,
że jest specjalistyczne :-))) Tak samo drogie są specjalistyczne onuce
i każda rzecz stanowiąca margines rynku.

Z drugiej strony jest tez oprogramowanie specjalistyczne praktycznie
nie zarabiajace na siebie, np. stroiki do gitar itd. Stroik z prawdziwego
zdarzenia pisze sie ok. tygodnia, lecz cena jego sprzedazy nie
moze przekroczyc ~5 zl., bo inaczej nikt takiego programu nie kupi.


A za 5 zł kupi ??? Moim zdaniem wyśmieje cenę. To w ramach czepiania
się, bo oczywiście można wyobrazić sobie sprzedawanie stroika z czymś
innym np. na krążku dołączanym do gazety.

Tu wydanie masowe jest warunkiem oplacalnosci rozpoczecia
pisania, o ile do programu podchodzimy jako do zrodla utrzymania,
a nie na zasadach Free Software. FS to jest zreszta temat na osobna
dyskusje.


Nie ma czego takiego jak darmowy program. Albo płacą za niego klienci
albo autor. Jeśli nawet raz zapłaci za niego autor to drugi raz może
mu braknąć papu na pisanie i już nie napisze czyli będzie trzeba
znaleźć kolejnego jelenia, który podłoży się. A oprogramowanie
specjalistyczne daje utrzymanie mimo sprzedaży jednostkowej bo
istnieje rynek, który może je wchłonąć po tak dużej cenie. Dopiero
kiedy (o ile) pojawi się konkurencja

| I prosze nie tlumaczyc mi ze to za kopie, ze kopii sprzedaz
| wiecej, bo taki lekarz tez nie jednego pacjenta przyjmie
| w ciagu dnia i za machniecie dlugopisem recepty od kazdego
| wezmie stosunkowo niezla kase.
Dokladnie. Lekarzowi zwroci sie to w krotkim czasie, wiec
nie mialbym skrupulow zarzadac ~1000 zl. za taka baze.


Co niby zwróci się ? Przecież ten lekarz nie zyskuje niczego
konkretnego z powodu używania programu. Nie ma większej liczby
pacjentów ani jego komfort nie wzrasta tak bardzo by skłonny był wydać
1000zł. W 100, uwierzę.

Z kolei gry sprzedawalbym po max. 50 zl., bo wyzsza cena
to jest nonsens.


No, ale musiałbyś opakować w pudełko bo bez niego klient nie zauważy,
że coś dostaje i nie zapłaci.

| W ten sposob niegdys ceniony zaodw informatyka, programisty
| schodzi na dno spoleczne.
Zalezy o jakiego rodzaju oprogramowaniu mowimy. Male
aplikacje bazodanowe albo sklepy internetowe wyklikuja dzis
licealisci szybciej niz ja (co mnie szczerze mowiac zupelnie nie
martwi) po epsilonowej cenie. Gdy jednak przychodzi do
zaimplementowania rozproszonosci z prawdziwego zdarzenia,
systemu odpornego na awarie, albo programu wykorzystujacego
matematyke przez duze M, to pula "producentow" gwaltownie
sie kurczy -- pewne sprawy sa nie do przeskoczenia dla
domoroslych "informatykow". Niestety jednak jest to rynek
oprogramowania specjalnego przeznaczenia, wiec trzeba
umiec znalezc sobie odpowiednia nisze, jednoczesnie nie odstajac
zbyt daleko od glownych tredow, bo moze sie w pewnym
momencie okazac, ze nasze oprogramowanie z jakiegos powodu
nie jest juz nikomu potrzebne i rozpocznie sie upadek duzej
wysokosci, zakonczony przekwalifikowywaniem sie "na gwalt". Specjalizacja, nic ponadto.
| Klienci spodziewaja sie programow za 30 zl., ktorych nam
| sie nijak nie oplaca produkowac.
Po prostu do ludzi nie dociera, ze wyprodukowanie oprogramowania
jest drogie -- przeciez efektem wielotygodniowej pracy jest czesto
program o wielkosci kilkudziesieciu albo malych kilkuset KiB, wiec
ZA CO tu placic duzo pieniedzy?! ;-)


To raczej kwestia łatwości jego kradzieży. Tak samo kradną cudze
kawały itp. Na kabaret nie wystarczy, ale akceptację znajomych można
kupić.


Źródło: topranking.pl/1284/ile,wziac,za,przedstawicielstwo.php


Temat: Ciekawe.
Również ciekawe

Na wstępie chciałbym powiedzieć, że nie jestem lutnikiem i nie zajmuję się
budową gitar elektrycznych na zamówienie.

Moja fascynacja gitarą zaczęła się trzydzieści lat temu. W latach
siedemdziesiątych trudno było zrealizować marzenie o zbudowaniu własnej gitary
elektrycznej , a jednak to właśnie wtedy, mając 15 lat, wykonałem swój pierwszy
instrument. Teraz z perspektywy czasu widzę, że zabrałem się do tego
nieprofesjonalnie, ale za to z dużym zapałem. Efektem mojej pracy była
wymarzona gitara. Niestety, nie zachowała się do dnia dzisiejszego.

Teraz mając 45 lat, za namową moich córek (posiadaczek czterech gitar),
postanowiłem ponownie przystąpić do budowy gitary, ale już w sposób właściwy.

Pracę rozpocząłem od studiowania tematu, wyszukiwania potrzebnych informacji z
różnych stron internetowych. Pozwoliło mi to stworzyć projekt gitary.

Jeszcze na tym etapie nie zastanawiałem się, czy będzie to stratocaster, czy
inny rodzaj gitary. Jednak założyłem wstępnie menzurę 25,5".

Bardzo wiele informacji konstrukcyjnych zawiera strona firmy Warmoth. Ponieważ
ich oferta zawierała bogatą kolekcję elementów do budowy gitar, zdecydowałem
się zamówić u nich podstrunnicę, napinacz i progi.


W owym czasie nie wiedziałem, że takie same elementy mogę kupić w Polsce (np. w
Firmie MAYONES). Po kilku tygodniach otrzymałemz USA przesyłkę z potrzebnymi
częściami. Wtedy zdecydowałem się na stworzenie dokumentacji fotograficznej
całego przedsięwzięcia i docelowo strony www.








W zaprzyjaźnionym sklepie muzycznym zakupiłem mostek tremolo jednostronny i
klucze (maszynki, stroiki). Już w tym momencie postanowiłem, że będzie to
Stratocaster. Zacząłem konstruować gitarę.





Stworzyłem dokumentację gitary w postaci wielu rysunków technicznych. Powyższy
rysunek poglądowy pokazuje główne wymiary.






Będąc na wakacjach w Szczecinie, zakupiłem w sklepie muzycznym gotową maskę z
przetwornikami do Stratocastera. Tak więc miałem już komplet niezbędnych
części.

Teraz należało zaopatrzyć się w dobrej jakości drewno. Muszę przyznać, że jest
to niezwykle trudne. Kupienie drewna było ogromnym problemem, ale poszukiwania
zakończyłem sukcesem. Udało mi się znaleźć drewno, sezonowane, u stolarza -
artysty, który zajmuje się renowacją starych, zabytkowych mebli. On przygotował
drewno na korpus i szyjkę.

Rysunki elementów gitary naniosłem na przygotowane drewno za pomocą taśmy
dwustronnej. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że jest to bardzo ważna operacja.
Na rysunkach umieściłem również istotne wymiary, które kontrolowałem w trakcie
przyklejania. Oczywiście trzeba mieć świadomość, że papier zmienia wymiary pod
wpływem wilgoci.

Zarówno korpus, jak i szyjkę gitary, wyciąłem za pomocą pilarki i następnie
metodą obróbki ręcznej uzyskałem pożądane kształty.

Najważniejszym momentem budowy gitary było wykonanie w korpusie gniazda na
szyjkę. Przyznaję, że miałem wiele obaw, ale zachowując wszystkie wymogi
wymiarowe, udało mi się wykonać bardzo dobre połączenie tych dwóch elementów.
Tak więc szyjka wchodzi z lekkim wciskiem w korpus i posiada w nim jednoznaczne
położenie.

Połączyłem te dwa elementy za pomocą wkrętów M6. Zastosowałem wkręty z gwintem
metrycznym w celu łatwego montażu. Było to odstępstwo od istniejących rozwiązań
firmy Warmoth, która stosuje do połączenia tych elementów wkręty do drewna. Ja
zamocowałem w szyjce tulejki ze stali kwasoodpornej, w które wkręcane są
wkręty.

Wiele pracy poświęciłem na wykonanie otworów pod przetworniki. Ponieważ
posiadam jedynie frezarki do metalu (małe obroty - rzędu 1200, a potrzebne do
dobrego frezowania drewna ok. 16000) tak więc jakość tych otworów jest mało
zadowalająca ze względu na przypalenie drewna, ale pod maską jest to
niewidoczne.

Po zakończeniu obróbki zmontowałem gitarę i założyłem struny. Upewniłem się co
do właściwego położenia wszystkich elementów. Rozebrałem gitarę i rozpocząłem
obróbkę wykańczającą szpachlowanie, malowanie. Szpachlowanie szpachlówką
akrylową pozwoliło na zniwelowanie niedokładności. Wielokrotne malowanie
lakierem w sprayu odniosło pożądany skutek.

Po zmontowaniu, zaekranowałem komory przetworników za pomocą folii mosiężnej.
Zwracam uwagę na "masowanie", gdyż niwelujemy w ten sposób "brum"; do pewnego
minimum.

Strojenie gitary i dobór menzury dla strun wykonałem za pomocą tunera.






Tak wygląda moja gitara elektryczna.

Wydawało mi się, że poprzestanę na tej jednej gitarze, ale w tym roku znowu
byłem w Szczecinie i w Firmie Bracia Ludwińscy zakupiłem mahoń na następne dwie
gitary. Mam nadzieję, że na jesieni spróbuję powtórzyć budowę, ale już nie
stratocastera. Tym razem chciałbym zrobić konstrukcję w oparciu o humbuckery.



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,10144,5933809,5933809,Ciekawe_.html